We wtorkowy, słoneczny poranek 10 czerwca 2025 roku uczniowie klas czwartych i piątej, pod opieką pań wychowawczyń: Iwony Kuci, Edyty Krukar, Urszuli Chmiel i pana Artura Piotrowskiego wyruszyli na wycieczkę do Sandomierza. Pani Agnieszka, pilotka wycieczki, zaraz po wejściu do autokaru zapowiedziała tajemniczo, że nasz dzień upłynie pod hasłem „Trzy żywioły: powietrze, ziemia i woda”.
Już podczas podróży czekała nas pierwsza wyjątkowa chwila – przejeżdżając przez Ociekę, mieliśmy okazję podziwiać dworek, w którym zmarła Anna z Działyńskich Potocka, Patronka naszej szkoły.
Wreszcie dojechaliśmy. Po pokonaniu 139 schodów dostaliśmy się do miasta i rozpoczęliśmy na dobre naszą eksplorację tego pięknego grodu. Przemierzyliśmy urokliwy rynek z zabytkowym Ratuszem, licząc na spotkanie z pędzącym na rowerze w rozwianej sutannie ojcem Mateuszem Żmigrodzkim.
Przyszedł czas na pierwszy żywioł. Powietrze – to widok, który zapierał dech w piersiach. Z tarasu widokowego na wieży Bramy Opatowskiej mogliśmy podziwiać panoramę miasta i jego malownicze okolice.
Kolejny punkt programu to ziemia – czyli wędrówka podziemną trasą turystyczną. Wędrując ciemnymi korytarzami, zobaczyliśmy m.in. postać kata i poznaliśmy niezwykłe historie z dawnych wieków.
Następnie odwiedziliśmy Zbrojownię, gdzie przywitał nas Łucznik w stroju z epoki. Ku naszemu zaskoczeniu, mówił on młodzieżowym slangiem, co wywoływało salwy śmiechu! Rycerz barwnie opowiedział historię Haliny Krępianki, dzielnej białogłowy z Sandomierza, która poświęciła swoje życie, by ocalić miasto podczas najazdu Tatarów. Później mogliśmy przymierzyć elementy stroju rycerskiego i sprawdzić ciężar prawdziwej zbroi.
Nadeszła wreszcie chwila na wizytę u najsłynniejszego detektywa współczesnej Polski. Przez pięknie ukwiecony ganek weszliśmy na plebanię, gdzie w kuchni powitała nas Natalia częstującą pierogami siedzącego przy stole Pluskwę! Później, po przesłuchaniu przez Oresta Możejkę i Gibalskiego, aresztowani przez Nocula, wylądowaliśmy „na dołku”. Wreszcie, w Pałacu Biskupim spotkaliśmy Ojca Mateusza. Niektórzy z nas odważyli się nawet… na symboliczną spowiedź u słynnego księdza!
Po sytym obiedzie obawialiśmy się czy przejdziemy przez słynne „Ucho Igielne”, ale udało się! Lessowym Wąwozem Jacka Odrowąża doszliśmy do kościoła św. Jakuba, a następnie udaliśmy się do Wąwozu Królowej Jadwigi, gdzie – ku uciesze niektórych z nas, a przerażeniu naszych opiekunów– błoto okazało się doskonałą atrakcją! Nasza „kąpiel błotna” dostarczyła mnóstwa śmiechu i adrenaliny.
Na zakończenie przyszedł czas na trzeci żywioł – wodę. Uczestniczyliśmy w rejsie statkiem po Wiśle, podziwiając piękno Sandomierza z perspektywy rzeki. A potem jeszcze lody i podróż w drogę powrotną.
Zmęczeni, ale pełni niezapomnianych wrażeń, wróciliśmy do rodziców.
Było super! To była naprawdę fantastyczna wycieczka.

