Wycieczka do KrakowaW dniach 2–3 grudnia 2025 roku piątoklasiści i kilkoro uczniów z innych klas, wyruszyli na wyprawę do Krakowa i Bochni, która okazała się mieszanką nauki, zabawy, historii, techniki, a momentami również… odważnej degustacji ścian. Wszystko to w ramach projektu „Lekcje o finansach”.
Naszą przygodę zaczęliśmy na Wawelu, gdzie zwiedziliśmy Komnaty Królewskie i podziwialiśmy arrasy. W podziemiach odwiedziliśmy wystawę „Wawel zaginiony” – na szczęście my się nie zgubiliśmy. Potem ruszyliśmy na Rynek Główny, gdzie czekał na nas Jarmark Bożonarodzeniowy. Pachniało piernikami, grzało nas gorące kakao, a błyskające lampki kusiły do opróżniania portfeli szybciej, niż nauczyciele zdążyli powiedzieć „nie kupujemy wszystkiego!”. Kolejną atrakcją było Muzeum Inżynierii i Techniki. Zobaczyliśmy tam stare tramwaje, urządzenia AGD z czasów, gdy pilot do telewizora był tylko marzeniem, a także dziwne mechanizmy, które działały… no, jakoś. Mogliśmy robić doświadczenia i poczuć się jak młodzi naukowcy.

Wieczorem, po zakwaterowaniu i obiadokolacji, staliśmy się rekinami finansjery. A przynajmniej tak nam się wydawało, kiedy z zacięciem kupowaliśmy ulice i stawialiśmy hotele w „Monopoly”. Jeśli ktoś kiedyś przejmie Wall Street, to na pewno będzie to ktoś z naszej szkoły.
Drugi dzień rozpoczęliśmy wizytą w Urzędzie Skarbowym, gdzie dowiedzieliśmy się, że podatki nie muszą być straszne. Szczególnie jeśli to nie my musimy je obliczać. Był też quiz z nagrodami, więc nauka opłaciła się dosłownie! Następnie wyruszyliśmy do Muzeum Przyrodniczego, gdzie przyglądaliśmy się zwierzętom z całego świata – od tych puchatych, po takie, które lepiej oglądać z bezpiecznej odległości. Poznaliśmy wiele ciekawostek o eksponatach, skałach i minerałach. Niektórzy z nas odkryli, że ich kieszenie ważą podejrzanie więcej po wyjściu… ale spokojnie, niczego nie wynosiliśmy! A potem nadszedł czas na naszą najbardziej ekstremalną przygodę – Kopalnię soli w Bochni. Najpierw przejechaliśmy się górniczą kolejką, czując się trochę jak w filmie akcji, tylko bez pościgów. Później spacerowaliśmy podziemnymi korytarzami, które pamiętają więcej historii niż nasze podręczniki. Niektórzy odważni (lub bardzo ciekawscy) postanowili polizać ściany, by sprawdzić, czy naprawdę są z soli. Są. Słone jak frytki bez keczupu. Spotkaliśmy też hologramy królów – Augusta III Mocnego, Kazimierza Wielkiego i Bolesława Wstydliwego – którzy niczym przewodnicy z innego wymiaru opowiadali o kopalni. Odwiedziliśmy podziemną kaplicę i podziwialiśmy solne rzeźby, tworzone z wielką precyzją, cierpliwością i starannością .
Wieczorem zmęczeni, ale pełni wrażeń wróciliśmy do domów. To były dwa dni, które udowodniły, że nauka może być fascynująca, historia zabawna, a sól – naprawdę wszechobecna.